Wyślij życzenia!  
  Wyślij życzenia!  

W starym stylu

Opublikowano: 2012-02-07
W starym stylu - opowiadanie walentynkowe.
– Kiedyś to ludzie potrafili kochać. - stwierdziła moja współlokatorka po kolejnym prywatnym seansie starego kina - Prawda?

–    Uhm. - mruknęłam. Moje myśli odgrywały właśnie Wielką Pardubicką. To już dwa miesiące odkąd odkryłam  podwójne życie pewnego padalca.  Na dodatek zbliżała się sesja.
–    Nie chciałabyś tak? - spytała rozmarzona - Żeby ktoś cię tak kochał. Tak, naprawdę.
–    W XXI wieku? We Wrocławiu? Nie da się.
–    Jeśli byłoby możliwe, zgodziłabyś się?
–    Znowu impreza jak ostatni sylwester? - w sumie udana domówka. Bawiłam się aż za dobrze, o czym świadczyło morze drinków (bynajmniej nie „Shirley Temple”) i szaleństwa na parkiecie. Nawet nie pamiętam kiedy odpadłam. Obudziłam się w pokoju brata Gosi, on zaś spał wannie.
–    Proponuję, żebyś na jeden wieczór stała się damą z międzywojnia.
–    Czemu nie? Tylko pasy do pończoch strasznie cisną, z wytrzeszczem może mi nie być do twarzy.
–    Bardziej chodziło mi o zachowanie. O wyjście dokądś.
–    Sama mam iść?
–    Nie. Z tajemniczym, zwerbowanym do potrzeb tego eksperymentu osobnikiem.
–    To może lepiej ubiorę ten pas do pończoch. Gorzej jak ten o nienagannych manierach wpadnie szeleszcząc ortalionem. Strój musi być z epoki.
–    Czyli zgadzasz się?
–    No dobrze.
Spotkanie miało się odbyć w sobotni wieczór. Stosownie ubrana pomknęłam tramwaje na spotkanie z przeznaczeniem. Przed gmachem Opery Wrocławskiej czekał mężczyzna w ciemnym płaszczu.
–    O, cześć!
–    Cześć. - chrząknął.
–    Też przyszedłeś z ciekawości?
–    Przyszedłem, bo... - spojrzałam na Jaśka z zaciekawieniem - ... świetnie się bawiłem w sylwestra. Z tobą.
Czyżbym zauważyła rumieniec? Czy to tylko efekt mrozu?
–    Też się świetnie bawiłam. Dzięki za nocleg.
–    Nie ma sprawy. Jak cię niosłem, to towarzystwo sugerowało, że powinnaś się ocknąć w wannie. Najlepiej pomalowana markerem.
–    Dzięki za ochronę. - roześmiałam się szczerze - To co? Wchodzimy?
Skinął głową i zaoferował ramię. Okręciłam go wokół siebie.
Ten sam manewr powtórzyłam trzy lata później, po tym, gdy powiedzieliśmy sakramentalne „Tak”.

Beata Piotrowska

>>OPOWIADANIE BIERZE UDZIAŁ W PLEBISCYCIE NA NAJBARDZIEJ ROMANTYCZNE OPOWIADANIE O MIŁOŚCI<<




Dodaj swój komentarz:

Imię:

Komentarz:

Weryfikacja antyspamowa:

 


Komentarze:




Polecane
Facebook
Reklama
 
COUNT:32