Wyślij życzenia!  
  Wyślij życzenia!  

Z horroru w bajkę...

Opublikowano: 2012-02-04
Z horroru w bajkę - opowiadanie walentynkowe.
Tego dnia wypadały moje urodziny. Jest to dzień jeden z ważniejszych w moim życiu, jednak osobą, która darzyłam ogromnym silnym uczuciem uważała przeciwnie.

Ten wieczór pragnęłam spędzić z przyjaciółmi w pobliskim klubie. Przybyli wszyscy by świętować ze mną kolejny stopień dorosłości. Brakowało jednak najważniejszej dla mnie osoby, z którą pragnęłam podzielić się chwilą szczęścia. Nie było tylko jego. Dostałam krótkiego nic nie znaczącego sms'a: To zwykły dzień, jak każdy inny, zostaję w domu, mam kaca a jutro jadę w trasę, nara. Można powiedzieć, że byłam niewolnicą własnego zagubienia. Po jakimś czasie, kiedy jeszcze jakoś okazywał mi swoje pozytywne uczucia doszły również te negatywne: bił, poniżał, upokarzał. Byłam tak ślepo zakochana, że nawet nie zwracałam na to uwagi. Zabolało mnie to, nie miałam ochoty się bawić. Miałam przyjaciół, ale gdy potrzebowałam się wyżalić, nie użyczyli mi swego ramienia, musiałam emocje dusić w sobie.

Tego wieczoru klub był wyjątkowo pełny. Nawet nie zauważyłam, kiedy do stołu zaczęło dosiadać się coraz więcej nie znanych twarzy. Nie lubię tego. Obok mojej przyjaciółki dosiadł się dobrze zbudowany wysoki brunet, jedynie na co zwróciłam uwagę to na jego ogromny szeroki uśmiech i brązowe oczy, ponieważ to lubiłam w mężczyznach. Moją zaletą jest to, iż nie odrzucam nikogo ze względu na wygląd. W końcu to uroda przemija a charakter pozostaje, za to się właśnie kocha. Próbował zagadywać, obserwował, ale nie z takim zapałem jak większość napaleńców.

Gdy narzucał temat do rozmowy odpowiadałam: koleżanka wie więcej na ten temat i wskazałam ręką przyjaciółkę po mojej prawej. Ciągle miałam nadzieję, że może on jednak przyjdzie. Próbowałam go wytłumaczyć przed samą sobą. Czekałam, alkohol pękał coraz szybciej i w większych ilościach. W końcu nieznajomy zaciekawił mnie rozmową. Było w nim coś niezwykłego. Tego właśnie potrzebowałam. Wygadać się. Słuchał uważnie, nie wierzył własnym uszom. Resztę nocy przegadaliśmy na ten właśnie temat, o moim nieszczęściu. Wiecznie problemy, szczególnie miłosne. Cierpiałam fizycznie i psychicznie.

Noc dobiegała końca. Zaproponował, że da mi swój nr tel i że urządzi u siebie grilla dla mnie. Taki urodzinowi. Zgodziłam się, dlaczego nie skoro mamy wspólnych znajomych. Po południu zadzwoniłam aby obgadać szczegóły i pod wieczór już byliśmy u niego. Było wesoło, przestałam choć na chwilę myśleć o swoich problemach.

Późnym wieczorem zostaliśmy sami.

Tyle było wspólnych tematów, zaczęłam poznawać jego wnętrze. W życiu bym nie pomyślała, że poznam kogoś takiego.

Miły, szarmancki, z poczuciem humoru i z ogromnym szacunkiem do kobiet. Od tego momentu spędzaliśmy razem każdą wspólną chwilę. Mój "były" od dnia moich urodzin nigdy się do mnie nie odezwał. A ja zakochiwałam się coraz bardziej. Ten człowiek, dziś wyjątkowy wyrwał mnie z horroru w bajkę, która wciąż trwa. Otacza mnie ogromną miłością i opieką.

Teraz jest moim narzeczonym i ufam, że będzie najwspanialszym mężem na świecie!

Joanna Lorek

>>OPOWIADANIE BIERZE UDZIAŁ W PLEBISCYCIE NA NAJBARDZIEJ ROMANTYCZNE OPOWIADANIE O MIŁOŚCI<<




Dodaj swój komentarz:

Imię:

Komentarz:

Weryfikacja antyspamowa:

 


Komentarze:




Polecane
Facebook
Reklama
 
COUNT:32